Jak Air Force One zmierzyło się z niepewnością na wysokości 45 000 stóp w dniu 11 września: „Nikt nie wiedział, co się dzieje”

Kiedy pojawiły się wieści o śmiertelnych atakach, 43. POTUS George W. Bush odwiedził szkołę w Sarasocie na Florydzie



Tagi: , , Jak Air Force One zmierzyło się z niepewnością na wysokości 45000 stóp w dniu 11 września:

(Źródło: Getty Images)



Fatalny poranek 11 września, który zmienił świat na zawsze, miliony Amerykanów przykleiło się do swoich telewizorów. Nie mogli powstrzymać się od patrzenia z przerażeniem, jak porwane samoloty wleciały prosto do bliźniaczych wież World Trade Center i budynku Pentagonu.

Jednak jedna mała grupa bardzo ważnych ludzi została uwięziona w powietrzu, ponieważ otrzymywali tylko fragmenty informacji (a także dezinformacje), gdy tragedia się rozwijała. Ta grupa była na pokładzie Air Force One, a jednym z nich był przywódca wolnego świata - Prezydent Stanów Zjednoczonych.

Mógłbym zdecydowanie powiedzieć jedną rzecz, a mianowicie: nikt nie wiedział, co się dzieje ”- powiedział agent Secret Service David Wilkinson producentom programu History Channel„ 9/11: Inside Air Force One ”, którego premiera odbyła się w środę 11 września. o 9 / 8c.



Strażacy idą w kierunku jednej z wież World Trade Center, zanim ta zawaliła się po tym, jak samolot uderzył w budynek 11 września 2001 roku w Nowym Jorku. (Getty Images)

11 września 2001 r. Eksperci ds. Bezpieczeństwa otaczający prezydenta uznali, że najbezpieczniejsze dla niego miejsce jest Air Force One, ponieważ nieustannie starali się komunikować i reagować na sporadyczne doniesienia o różnych dostrzeganych zagrożeniach.

Kiedy dotarła wiadomość o śmiertelnych atakach, 43. POTUS George W. Bush odwiedzał szkołę w Sarasocie na Florydzie. Został przewieziony do Air Force One zaledwie chwilę po tym, jak dostarczył narodowi krótkie oświadczenie o uspokojeniu.



„Terroryzm przeciwko naszemu narodowi nie przetrwa” - powiedział. Było wiele fałszywych alarmów, które rozlegały się, gdy samolot prezydencki wystartował o godzinie 9.55, jednym z nich było to, że ktoś z pociskiem żądlącym mógł czekać na końcu pasa startowego, aby zdjąć samolot.

„Kiedy zaczęliśmy kołować, Secret Service poinformował, że ktoś podszedł do końca pasa startowego z czymś, co uważali za długą strzelbę” - powiedział pułkownik Air Force One, Mark Tillman.

w który dzień cofamy zegar?

Prezydent USA George W. Bush rozmawia telefonicznie z wiceprezydentem Dickiem Cheneyem na pokładzie Air Force One 11 września 2001 r., Po opuszczeniu bazy sił powietrznych Offutt w Nebrasce. (Zdjęcie: Eric Draper / The White House / Getty Images)

Podczas gdy raport na szczęście okazał się fałszywy, Tillman zachował ostrożność i zawrócił samolot i wystartował w przeciwnym kierunku pod największym możliwym kątem.

Według Wandy Joell, ówczesnej stewardessy Air Force One, nie można było przeoczyć poczucia pilności, by oderwać się od ziemi, ponieważ samolot „wystartował szybciej, niż kiedykolwiek czuła, że ​​startuje”.

Chwilę po starcie odrzutowiec uderzył w Pentagon, prawdopodobnie zamierzając zaatakować Biały Dom. W tym momencie nikt nie wiedział, ile jeszcze skompromitowanych samolotów będzie zmierzać w kierunku Waszyngtonu, zmuszając Secret Service do zmiany planów, zanim zdecydują, że zabranie prezydenta z powrotem do stolicy kraju byłoby niebezpieczne.

Air Force One leciał w formacji rezerwowej nad Zatoką Meksykańską, kiedy załoga samolotu dowiedziała się, że Biały Dom otrzymał anonimową groźbę mówiącą: „Następny jest Anioł”.

W tym czasie Angel był kryptonimem Air Force One.

F-16 eskortuje Air Force One z Offutt Air Force Base w Nebrasce do Andrews Air Force Base w dniu 11 września 2001 r. (Eric Draper, dzięki uprzejmości George W. Bush Presidential Library / Getty Images)

Pułkownik Tillman i Master Sgt. Will Chandler, szef ochrony, był coraz bardziej nieufny wobec zagrożenia dla prezydenta Busha i nie był pewien, czy nadeszło ono z samolotu. Natychmiast poinstruowali strażników, aby ustawili się poza kokpitem samolotu.

Ponadto agenci Secret Service przeszukali samolot w poszukiwaniu potencjalnych bomb i zablokowali komukolwiek przejście na przód samolotu, w którym znajdowały się kwatery prezydenckie.

Pomyśl o tym ”- powiedział sekretarz prasowy Busha w Białym Domu Ari Fleischer. - W najbezpieczniejszym z najbezpieczniejszych z wewnętrznych i najbardziej wewnętrznych sanktuariów prezydenta, Air Force One, pilot miał powody, by sądzić, że może być wewnętrzna praca.

W międzyczasie płk Tillman poleciał samolotem na niezwykle dużą wysokość 45 000 stóp, aby zyskać przewagę nad nadchodzącymi zagrożeniami. Jednak latanie na tak dużej wysokości oznaczało utrudnione kanały komunikacyjne, zanikając z 20 do zaledwie dwóch linii, gdy sytuacja na ziemi stała się bardziej szkicowa.

Pamiętaj, że Air Force One nie był wówczas wyposażony w e-mail. Oprócz połączeń radiowych i telefonicznych odbiór telewizji stał się również bardziej niespójny.

Sierż. Dana Lark, nadzorca łączności w Air Force One, wpadł w paranoję do tego stopnia, że ​​myślał o „sabotażu”. - Nie będę kłamał - powiedział. „Przeszło mi przez myśl, że w jakiś sposób ktoś dostał się do systemu na pokładzie Air Force One”.

Wkrótce potem załoga lotnicza otrzymała ostrzeżenie od wsparcia naziemnego Houston, że niezidentyfikowany samolot jest na jej ogonie. Prezydent Bush wyjrzał przez okno i zobaczył dwa myśliwce zbliżające się do jego statku, podczas gdy wszyscy na pokładzie akceptowali swój los.

Nagle pułkownik Tillman otrzymał uspokajającą wiadomość radiową. „Słyszymy…„ Air Force One, tu Cowry 4-5 ”- wspomina Tillman. - W ich głosie można było usłyszeć brzęk Teksasu. Wyjaśniają nam, że to lot dwóch F-16 i są naszą przykrywką. I to była najfajniejsza rzecz w moim życiu.

W tym momencie prezydent znacznie się niecierpliwił i nalegał, aby musiał wrócić do Waszyngtonu, aby przemówić do narodu. Było to najbardziej sejsmiczne wydarzenie w historii Stanów Zjednoczonych - Bliźniacze Wieże runęły, Lot 93 rozbił się na polu w Pensylwanii, a Pentagon został trafiony - obywatele amerykańscy potrzebowali słowa otuchy od swojego naczelnego dowódcy.

Po kilku kolejnych mistyfikacjach i nieporozumieniach prezydent bezpiecznie przybył do Waszyngtonu o godzinie 18.44 i wreszcie był w stanie przemówić do narodu z Białego Domu.

„To dzień, w którym wszyscy Amerykanie z różnych środowisk jednoczą się w naszym postanowieniu o sprawiedliwości i pokoju” - powiedział wówczas. „Ameryka już wcześniej znosiła wrogów i tym razem zrobimy to. Nikt z nas nigdy nie zapomni tego dnia. A jednak idziemy naprzód, aby bronić wolności i wszystkiego, co dobre i sprawiedliwe w naszym świecie ”.

Jeśli masz dla nas informacje lub interesującą historię, skontaktuj się z nami pod numerem (323) 421-7514

Ciekawe Artykuły